Społeczeństwu miasta Aleksandrowa Łódzkiego zagraża powstanie wytwórni mas bitumicznych (asfaltowni) praktycznie w centrum miasta, bo w linii prostej ok. 1200 metrów od rynku głównego miasta:
- vis a vis działek pod budownictwo jednorodzinne,
- koło szkoły dla dzieci niepełnosprawnych,
- obok ok. 10 ha działek pracowniczych,
- 600 m. od 42 ha Rezerwatu Torfowisko Rąbień,
- 400 m. od stadionu sportowego – centru sportu miasta.
Bronimy się od wiosny 2006 roku. Dziwnym zbiegiem okoliczności kolejne urzędy powołane do ochrony ludzi i środowiska popełniają zasadnicze błędy, wszystkie na korzyść inwestora. Obecnie sprawa toczy się w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, ale z uwagi na zachwiane zaufanie do urzędów i odkrycie, iż inwestor równolegle stara się o pozwolenie na budowę, postanowiliśmy zainteresować Państwa szeregiem „przeoczeń” i „zaniedbań” urzędników, które pogłębiają naszą bezradność, a przybliżają inwestora do zrealizowania przedsięwzięcia.
Inwestor, aż z Mińska Mazowieckiego w 2005 / 2006r. nabywa działkę w Aleksandrowie Łódzkim po byłej wytwórni mas bitumicznych od komornika sądowego (działalność byłej wytwórni wygasła w 2000 roku). Zamierza postawić fabrykę o 6 - krotnie! większej wydajności niż poprzednia, mimo iż w 2004 roku teren 450-metrowej tzw. strefy ochronnej przy wytwórni został rozdzielony pod budownictwo jednorodzinne.
Aby rozpocząć budowę inwestor ma obowiązek uzyskać od Burmistrza „Decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia”. Podstawą uzyskania takiej decyzji jest „Raport oddziaływania na środowisko” sporządzany za pieniądze inwestora. Robi to firma Atmo-ex z Łodzi. Autor raportu Zbigniew Staliński ma za zadanie udowodnić, iż uciążliwość wytwórni nie wyjdzie poza granice działki, do której inwestor ma tytuł prawny. Ilość wszystkich czynników uciążliwych i szkodliwych zależy wprost od wielkości masy wyprodukowanej w ciągu roku.
Planowany agregat do produkcji masy bitumicznej Amman Global 160 ma ogromną wydajność (logiczne, bo zapotrzebowanie w związku z budową autostrady S-8 jest duże), toteż w raporcie autor stosownie zaniża wielkość rocznej produkcji, aby obliczona ilość czynników uciążliwych i szkodliwych zmieściła się w granicach działki inwestora. Błędy w raporcie są tak zasadnicze, że każdy czytający jest w stanie to wychwycić.
Pan magister inżynier ze Stowarzyszenia w Sieradzu sporządził wnikliwą analizę tegoż raportu i wykazał ogromną ilość zasadniczych błędów, które zupełnie dyskwalifikują ten raport jako dokument do uzyskania decyzji od Burmistrza.
Mimo tylu błędów raport uzyskał akceptację stosownych urzędów (Gminy Aleksandrów, Starostwa w Zgierzu, Powiatowego i Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego). Żaden z czytających go urzędników nie widzi, lub nie chce zobaczyć, że przy tak zaniżonej wielkości produkcji inwestycja jest albo bezsensowna ekonomicznie (nikt nie gotuje 2 l zupy w 10 l garnku!, bo się nie opłaca) albo inwestor fałszuje rzeczywistą wielkość emisji obliczanych pyłów, gazów i hałasu etc. dla swoich korzyści materialnych, kosztem zdrowia i komfortu życia mieszkańców Aleksandrowa.
Instytucje powołane a priori do ochrony społeczeństwa i jego środowiska nie dostrzegają celowego zaniżenia ilości czynników szkodliwych! Nasuwa się pytanie, kogo chronią te instytucje? Przecież są utrzymywane z pieniędzy podatników a więc naszych. Po co?
Raport zawiera tak ogromną ilość błędów i celowych przeoczeń, iż nie powinien być podstawą wszystkich wydanych decyzji. Sprawa toczy się od 4 lat. Burmistrz Miasta Aleksandrowa oficjalnie 3 razy nie wydaje zgody na inwestycję, nie zgadza się społeczeństwo (jest około 450 podpisów okolicznych mieszkańców). Inwestor odwołał się od decyzji Burmistrza do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Łodzi.
Samorządowe Kolegium Odwoławcze wydaje decyzję zgody!!!! jest to ewenement na skalę krajową, aby SKO wbrew woli władz lokalnych, czyli gospodarza terenu i mimo ogromnego sprzeciwu mieszkańców dopuściło możliwość realizacji takiej bomby ekologicznej pod nosem obywateli w sąsiedztwie stadionu, szkoły dla dzieci niepełnosprawnych, przy działkach rekreacyjnych i rezerwacie przyrody.
Taka wytwórnia to jak wieczny plac budowy: hałaśliwy, pylący, a także smrodzący i co najgorsze trujący. Masa bitumiczna zawiera węglowodory aromatyczne (WWA), które są rakotwórcze i mutagenne, czyli uszkadzają materiał genetyczny. Kumulują się w organizmie, głównie dzieci. Inwestor wykonał kosztowne badania, aby udowodnić, że ilość WWA nie przekracza normy. W prawie unijnym, które już puka do naszych drzwi, dla WWA norm nie ma, są one całkowicie wyeliminowane ze środowiska pracy z uwagi na bardzo wysoką szkodliwość.
Wiatry będą niosły znad wytwórni pyły zawierające jeszcze inne substancje szkodliwe takie jak tlenek węgla - cichy zabójca, dwutlenek siarki i dwutlenek azotu – składniki tzw. kwaśnych deszczy i metale ciężkie. Wielkości tych substancji zostały zaniżone min. 2-krotnie w raporcie. Łączna wielkość emisji spalin wyliczona rzetelnie dla takiej wytwórni wynosi w skali roku 65 mln m³!!!!! Autor raportu wcale nie podaje łącznej wartości emisji spalin! Przecież wyemitowane do powietrza ww. substancje nie będą opadały pionowo!
Dopuszczalny poziom hałasu po 2 poprawkach (liczony nadal z zaniżonej produkcji) wychodzi poza granice działki inwestora. Dlaczego zatem instytucje powołane do oceny narażeń na środowisko oszukują społeczeństwo, wydając kolejno zgody na tak szkodliwą inwestycję?
SKO pisze w swojej decyzji, że szkodliwość wytwórni zmieści się w granicach działki inwestora?! Przeczy to zasadom logicznego myślenia bo nie ma osłon dla wiatru niosącego zabójcze spaliny i spalin ze 104 ciężarówek dziennie jadących ulicami miasta.
Obecnie sprawa toczy się w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, do którego zaskarżona została decyzja zgody wydana przez SKO. Od mądrości Sądu zależy, czy uchronimy się przed bombą ekologiczną.
Czy Sąd dostrzeże, że raport to farsa. Przykładowo przytoczę, że na str. 13 raport podaje, że wytwórnia wyprodukuje 100 000 ton masy/rok i będzie pracować 1200 h/rok. Po podzieleniu otrzymujemy wydajność 83,3 ton/h. Planowany agregat Amman Global 160 ma wydajność 160, a nie 83,3 ton/h jak sam producent ogłasza oficjalnie w internecie.
Raport wylicza szkodliwości spalin przyjmując 28 samochodów ciężarowych dziennie. W ciągu 8 h pracy przy wydajności 160 ton/godz. otrzymujemy masę 1280 ton. Wyprodukowaną masę wożą samochody o ładowności 25 ton, co daje 51 ciężarówek. Tyle samo ciężarówek przywiezie surowiec, a to daje liczbę 102 .....Omyłka niebagatelna, bo daje to 204 kursy na 8 godzinny dzień pracy. Co 2,5 min przejedzie smrodzący, trujący kolos (z gorącej masy wydobywa się maksymalna ilość zabójczych węglowodorów aromatycznych!) A ta ilość spalin? O zgrozo wszystko przy szkole dla dzieci niepełnosprawnych. W raporcie pominięto jeszcze transport oleju opałowego! Przecież to ogromna fabryka!!!
Transport w kierunku Łodzi pojedzie ul. Piaskową poszerzaną w tym celu w obecnym 2010 roku. Przy rezerwacie przyrody i ogródkach działkowych, szkole! Każdy czynnik szkodliwy w „Raporcie” jest liczony dla innej ilości dni pracy w roku! W tym samym „dokumencie” ilość emisji zanieczyszczeń do atmosfery liczona jest dla gazu ziemnego na 1157h pracy na rok, natomiast najbardziej zadziwia, iż dla oleju opałowego przyjęto 43 dni pracy w roku?????
Jak donosi „raport” wielkość emisji procesów technologicznych ma być monitorowana na podstawie wskaźników przedstawionych w pkt 7.1.7 raportu – tyle, że taki punkt w raporcie ....nie występuje w ogóle! I tak dalej i tak dalej......
Autor zapomniał wspomnieć o istnieniu szkoły. Podał, że „...od północy tereny rolne a najbliższa zabudowa jest odległa od ogrodzenia inwestora o 700 m”. Od dawna stoją domy przy ul. Chopina odległe od granic wytwórni o 250 m. A zgodnie z aktualnym planem zagospodarowania przestrzennego, mają prawo powstać przez jezdnię do wytwórni (15m!). Ale tego planu autor „zapomniał” dołączyć itd., itd...
Na końcu raportu autor pisze, że „wszystkie przeprowadzone obliczenia emisji zanieczyszczeń do środowiska wykonane zostały przy założeniu, że wszystkie urządzenia przez cały czas pracować będą z maksymalną wydajnością i w najbardziej niekorzystnych warunkach” - czyż to nie przewrotne?
Jesteśmy pozostawieni sami sobie, kompletnie bezradni, wobec karygodnego funkcjonowania wielu urzędów. Władze miejscowe są zbyt zajęte, aby skutecznie chronić społeczeństwo przed tak istotnym zagrożeniem. Burmistrz wyczerpał już drogi prawne. Decyzja SKO jest zaskarżona przez mieszkańców.
Czarny scenariusz
Wojewódzki Sąd Administracyjny wyrokiem w dniu 7 kwietnia 2010 roku podtrzymuje decyzję SKO. W ciągu 65 dni inwestor otrzymuje pozwolenie na budowę ze Starostwa w Zgierzu. Inwestor w ciągu 2 miesięcy uruchamia produkcję stawiając gotowe agregaty. Od sierpnia 2010 roku mamy w mieście produkcję asfaltu. Prawdopodobnie dobuduje jeszcze betoniarnię.
Budżet miasta co roku traci wpływy z podatków od nowych mieszkańców, którzy mogliby wybudować się w sektorze ulic Franciszkańska, Chopina i Wierzbińska, oraz przy ul. Piaskowej.
Miasto ma skażone tereny wokół asfaltowni na wiele lat, ludzie zapadają na wiele groźnych chorób w tym nowotwory, białaczki, oczywiście głównie dzieci. Za parę lat będzie rodzić się dużo więcej dzieci z wadami rozwojowymi i będą niepełnosprawne.
To wszystko można przewidzieć już teraz. Jak dopuścimy by asfaltownia stanęła to będzie już za póżno. Kto ma nas obronić się przed skutkami błędów urzędników i źle funkcjonującego prawa?
Ludzie nie mają niczego cenniejszego niż zdrowie i życie! Nikt nie ma prawa niszczyć ludzi i przyrody. Tego typu wytwórnie są potrzebne ale dlaczego mają stanąć tak blisko siedzib ludzkich, szkoły, stadionu i rezerwatu przyrody?
Naszemu miastu grozi zagłada ekologiczna i urbanistyczna. Okolica wytwórni będzie skażona na wiele lat przez kwaśne deszcze i metale ciężkie oraz najgorsze w skutki biologiczne węglowodory aromatyczne. Ulicami miasta (wszystkie wąskie, nie przystosowane do transportu ciężarowego) przejedzie dziennie minimum 204!!! razy 42 tonowa ciężarówka, to są spaliny i rozjeżdżone jezdnie no i zagrożenie wzmożonym ruchem głównie dla dzieci i osób starszych. Nie zbudują się nowe osiedla domków bo nikt w takim śmierdzącym mieście nie będzie chciał mieszkać.
Czyj interes chronią miejscowe władze, umożliwiając wszczęcie tak uciążliwej i szkodliwej produkcji praktycznie w centrum miasta? Na pewno nie mieszkańców, którzy te władze wybierali!
Źródło informacji: e-mail od mieszkańców.
Jak asfaltownia powstanie, będzie już za późno, jak w Konstancinie.
Obejrzyj reportaż redaktorów programu „Uwaga” na temat działającej asfaltowni w Konstancinie
- Autor: Tomasz Dominowski
- Data dodania: 07.03.2010 14:54:21
- Źródło: @redakcja
Galeria
