ALemiasto.pl

Wzięłam nieświadomie doping

- Jeżeli miałam jakichkolwiek kibiców, to przede wszystkim chciałabym ich przeprosić – mówi Joanna Skibińska, lekkoatletka MKS Aleksandrów, u której wykryto doping po jednym z mitingów. - Zdaję sobie sprawę, że wiele osób może mieć mieszane uczucia w stosunku do mnie. Dostałam solidną szkołę i kopniaka, na pewno zmieniło mnie to doświadczenie, ale również dowiedziałam się, kto naprawdę był moim przyjacielem, a kto tylko udawał – opowiada.

JOANNA SKIBIŃSKA NIEŚWIADOMIE WZIĘŁA DOPING I ZOSTAŁA ZDYSKWALIFIKOWANA NA 1 ROK


Z Joanną Skibińską, lekkoatletką MKS Aleksandrów, rozmawia Michał Kiński.

Ciężko jest się wytłumaczyć, kiedy w organizmie sportowca wykryto niedozwolony środek. Jak to się właściwie stało, że wykryto u Ciebie doping? Jak Ty to tłumaczysz?
Gdy dowiedziałam się, że w moim organizmie znajduje się niedozwolona substancja i to na dodatek steryd, to pomyślałam, że to jakiś głupi żart. Nie mogłam w to uwierzyć, dlatego od razu pojechałam do Koloni w Niemczech, by być przy otwarciu próbki B. Próbka B jednak potwierdziła wynik próbki A. Nie mogłam w to uwierzyć, że ta substancja znalazła się w moim organizmie, dlatego zaczęłam analizować dni przed kontrolą antydopingową, która odbyła się na zawodach 30 maja w Hengelo. Stężenie sterydu było bardzo duże, co by świadczyło o tym, że zażyłam dzień wcześniej, bądź nawet w dzień kontroli. A jedynym suplementem, który pierwszy raz w życiu spożywałam była trzy dni wcześniej zakupiona feralna odżywka białkowa. Wiadomo, że ciężko jest wytłumaczyć osobom, że substancję tę przyjęłam nieświadomie, ale dodam tylko, że jest to stary i łatwo wykrywalny steryd, dlatego jeżeli zażywałabym go wcześniej, to na pewno zostałby wykryty przy wcześniejszych kontrolach.

A czy w swojej karierze często byłaś poddawana badaniom antydopingowym? I jak często u lekkoatlety są przeprowadzane takie badania?
Badania antydopingowe na moim poziomie sportowym są na porządku dziennym. Na każdym obozie i zawodach były kontrole, także zawsze jest świadomość, że można zostać zaproszonym do poddania się kontroli. Ja średnio w roku byłam badana 3-4 razy, także nie wiem czy jest to często, gdyż niektórzy mają kontrole antydopingowe nawet 20 razy do roku. Z tego co wiem od osoby z polskiej kontroli, w stosunku do mnie nigdy nie było żadnych podejrzeń o doping, gdyż wszystkie wyniki moich kontroli były na niskim poziomie, a swoje najlepsze osiągnięcia uzyskiwałam tylko na zawodach klasy międzynarodowej, gdzie takie kontrole są zawsze.

Czy zdawałaś sobie sprawę, że po zażyciu suplementu, po którym wykryto doping, może Cię taka kara spotkać?
Tak, gdyż znam zasady IAAF, co do których musi stosować się mój rodzimy związek, czyli PZLA. Kara ta i tak jest krótsza o połowę, gdyż udowodniłam, że przyjęłam tą niedozwoloną substancję nieświadomie - normalnie groziło mi dwa lata dyskwalifikacji.

Czy wcześniej zażywałaś suplement, po którym wykryto u Ciebie doping?
Nie, zawsze kupowałam suplement innej firmy, jednak wtedy nie było go na stanie. Sprzedawca polecił mi ten feralny. Był podobny składem, więc nie zastanawiając się zakupiłam go, gdyż na etykiecie nie znajdowały się żadne podejrzane substancje. Suplement ten kupiłam 25 maja, a 30 maja miałam kontrolę antydopingową. Po 8 dniach zażywania tej odżywki zaczęłam źle się czuć, więc ją odstawiłam. Teraz już wiem od czego miałam takie objawy.

Zostałaś zdyskwalifikowana przez PZLA na okres jednego roku. Jakie masz dalsze plany i co przez ten okres czasu zamierzasz robić?
Rok czasu to nie jest dużo, kara kończy się 30 maja 2011, także jeżeli życie pozwoli to już niedługo trzeba zacząć się szykować do sezonu letniego 2011. Jednak sport nie był nigdy moim priorytetem, skończyłam studia i pokończyłam kilka kursów, mam mnóstwo pomysłów na siebie. Czas pokaże.

Czy towarzyszy Ci takie uczucie, że wielu Twoich kibiców jest zawiedzionych tym, że wykryto u Ciebie niedozwoloną substancję? Co im chciałabyś w tym momencie powiedzieć?
Jeżeli miałam jakichkolwiek kibiców, to przede wszystkim chciałabym ich przeprosić. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób może mieć mieszane uczucia w stosunku do mnie. Mam nadzieje, że życie pozwoli mi trenować i w przyszłym roku pokazać na co mnie stać i nie popełnić już takiego błędu i zakupywać tylko sprawdzone preparaty. Choć wiem, że dyskwalifikacja ciążyć będzie na mnie już zawsze. Dostałam solidną szkołę i kopniaka, na pewno zmieniło mnie to doświadczenie, ale również dowiedziałam się, kto naprawdę był moim przyjacielem, a kto tylko udawał.

Czy rzeczywiście dozwolone substancje pomagają sportowcom w odnoszeniu sukcesów i podnoszeniu umiejętności? Czy warto zażywać nawet dozwolone suplementy i narazić się na takie ryzyko, jakie Ciebie spotkało?
Wszyscy najlepsi sportowcy oprócz dobranej diety wspomagają się suplementami, bez tego nie da się uzyskiwać wyników na najwyższym poziomie. Tylko, że tymi najlepszymi opiekuje się sztab lekarzy i dietetyków, osoby z niższej półki sportowej muszą zaopatrywać się same, kluby sportowe na to w Polsce nie stać.

A może lepiej nie zażywać żadnych substancji i po prostu trenować "na czysto"?
Osobom, które nie zajmują się uprawianiem sportu zawodowo, odradzam spożywanie suplementów, bo tak naprawdę do końca nie wiadomo, co jest w nich zawarte. Etykieta to jak się wydaje nie wszystko, najważniejsza jest dieta. A sportowcom zalecam zakup suplementów sprawdzonych firm, na których jest napisane ,,no doping'', bądź informacja, iż były przebadane przez akredytowane laboratoria. Dodam tylko, że we wcześniejszych latach w produktach pochodzących np. z USA (i nie tylko) stwierdzono około 20% zanieczyszczenia środkami niedozwolonymi, które nie były wyszczególnione na etykiecie suplementu i były dostępne w sklepach z odżywkami. Zatem zażywanie niesprawdzonych preparatów niesie za sobą ryzyko nie tylko pozytywnego wyniku na kontroli antydopingowej, ale również nieświadomej utraty zdrowia.

->Joanna Skibińska zdyskwalifikowana

$reklama

Galeria