Do zdarzenia doszło o godz. 0.35 w nocy z soboty na niedzielę przy ul. Legionowej w Aleksandrowie. Ktoś podpalił styropian, którym ocieplano ścianę szczytową budynku. Strażacy byli zaskoczeni skalą pożaru. Twierdzą, że podpalony styropian topi się, a nie płonie. Dlatego przypuszczają, że podpalacze polali ścianę ze styropianem płynem łatwopalnym.
Małgorzata Rosiak zaocznie studiuje marketing i zarządzanie. Do swojego mieszkania na parterze przyszła po północy. - Byłam z chłopakiem, który wyjrzał przez okno, gdyż ktoś grasował na rusztowaniach - opowiada pani Małgorzata. - Dwie minuty potem poczuliśmy dym, który przez szparę przy rurze w podłodze wdzierał się do łazienki. Wkrótce było go pełno w całym mieszkaniu. Dobrze, że nie spaliśmy, bo mogłoby dojść do nieszczęścia. Wybiegliśmy przed blok. Cała ściana szczytowa była już w ogniu. Płonęła jak zapałka.
W tym samym czasie mieszkająca piętro wyżej Wiesława Borowińska spała. Nagle obudził ją mąż Marek, gdyż usłyszał podejrzany hałas za oknem na rusztowaniach. - Mąż wyjrzał przez okno do łazienki i zamarł. Dostrzegł płomienie i kłęby czarnego dymu, które przez pękające szyby zaczęły wdzierać się do łazienki - mówi Wiesława Borowińska. - Byłam przerażona. Za oknem był jeden wielki płomień, gdyż paliło się nie tylko ocieplenie na ścianach, lecz także pryzmy styropianu zostawione przez robotników na rusztowaniach. Ubrałam się błyskawicznie, wzięłam psa na ręce i z mężem wybiegliśmy z mieszkania.
Lokatorzy twierdzą, że tuż przed pożarem przy bloku widziano dziewczynę i trzech chłopaków w wieku około 20 lat. Dwaj z nich myszkowali po rusztowaniach. Wkrótce pojawił się ogień. Strażacy nie wykluczają, że podpalacze na rusztowaniach polali styropian płynem łatwopalnym, zeszli na ziemię i podłożyli ogień. Sprawców ściga policja.
Pożar gasiły trzy jednostki: dwie zawodowe ze Zgierza i ochotnicza z Aleksandrowa. W sumie 12 strażaków. Jak nas poinformował Jacek Szeligowski, rzecznik komendanta wojewódzkiego PSP w Łodzi, ogień wdarł się do dwóch mieszkań oraz uszkodził szyby i okna w trzech kolejnych mieszkaniach.
Były to głównie łazienki, które zostały okopcone i wymagają remontu kapitalnego. Spaliło się też 78 mkw. styropianu i 6 mkw. drewnianych pomostów na rusztowaniach. Straty oszacowano wstępnie na 22 tys. zł. Tej samej nocy o godz. 2.45 pożar wybuchł także na poddaszu domu jednorodzinnego przy ul. Stokrotki w Rąbieniu pod Aleksandrowem.
Zapaliły się sadze w kominie, który był pęknięty, więc ogień błyskawicznie przeniósł się na poddasze. Była tam składowana makulatura i inne szpargały. Dlatego pożar szybko się rozprzestrzenił. Właściciel domu został ewakuowany i nic mu się nie stało. Spaliły się krokwie, belki pod sufitem, dziesięć opon samochodowych i dachówki bitumiczne na zewnątrz budynku. Naprawa zniszczeń pochłonie około 15 tys. zł.
(Wiesław Pierzchała)
- Autor: Michał Kiński
- Data dodania: 20.04.2009 12:02:51
- Źródło: Dziennik Polska The Times
Galeria










